wtorek, 29 stycznia 2013

Deptak na Taczaka


Aby zacząć wpis od innego niż haniebne "nie" słowa, nawet w wyrazie "niezmierną" lub "nieskrywaną", całkiem pozytywnych więc słowach, napiszę, że potężną radością przywitałem inicjatywę zrobienia na ulicy Taczaka deptaku, strefy ograniczonego ruchu. To się nazywa iść za ciosem, po sukcesie Wrocławskiej (tak, ulicy, nie mąki), która ponad dekadę czekała na swój moment by stać się pełnoprawną częścią miasta we współczesnym tego słowa znaczeniu, a nie parkingiem dla dresów odbierających "utarg" z żabki. Decydentów miejskich trzeba będzie chyba zacząć nazywać żyrafami, lub czymś w tym rodzaju, bo cóż innego ma podobnej długości przewód myślowy?