Jedno 4:0 wiosny nie czyni. Postanowiłem jednak poczekać jeszcze z kredytem zaufania dla jakość gry Kolejorza. Nie idźmy na łatwiznę. Doświadczenie w oglądaniu kopanej podpowiada, że jakość strzelanych goli świadczy o formie i klasie drużyny, a fuksy maskują miernotę. Nie podobały mi się bramki strzelone Ruchowi, przepraszam. Oczywiście cieszę, że ze zwycięstwa, trzech punktów, a chyba najbardziej z tego, że nie położyli się jak to zwykli od lat czynić na Cichej. Z resztą, po tym co napisałem w poprzednim wpisie, w razie porażki czas byłby chyba zamykać bloga. Przypadek Kuźniara z TVN-u uczy ostrożności z podobnymi deklaracjami i każe składać je raczej z dołu, co właśnie uczyniłem.
wtorek, 26 lutego 2013
piątek, 22 lutego 2013
Poznańska Przeciętność
Na Lecha w meczu z chorzowskim ligowym karłem można stawiać w ciemno. I nie dlatego, że Poznaniacy dobrze w tym sezonie grają na wyjazdach, bo grają na nich szczęśliwie. I też nie z powodu jakiejś niesamowitej passy, jaką mają na boisku (no bo przecież nie stadionie) na Cichej w Chorzowie, bo tam przez ostatnie dwie dekady idzie im wyjątkowo źle. Jednak zawsze pojawiające się w Lechu nowe siły stanowiły o sile ognia, dawały powiew świeżości, nieprzewidywalności i tą siłę uderzenia, dla której poznańscy fani od lat zapełniają trybuny na Bułgarskiej.
Wiadomo, że jak kupisz dwa nowe ciuchy,
wtorek, 29 stycznia 2013
Michał L., ligusy, piłka i szklanka....
Już nawet głos z rozsądku w domu kibica polskiego, czyli LigaPlusExtra, zdaje się w swoich komentarzach łagodnieć wobec powszechnego przekonania, że piłkarstwo to taki niewdzięczny zawód, który po robocie wymaga bezwzględnego odreagowania, koniecznie przy trunku w wersji "na huśtawce" lub o działaniu podobnym.
A ja twierdzę, że jednak nie powinni pić alkoholu. W ogóle. Zip, zero, nada. Pomińmy już ten niewygodny wątek footballu, który we współczesności zastąpił wojny, bez których ponoć nie potrafimy się obejść. Ale skoro, jak to ładnie ujął niegdyś Michał L., przeciętny nasz kopacz mniej zdolny od zachodniego, to czymś muszą nasi nadrabiać tę antropologiczną przepaść, przy założeniu, że niemiecki, szwedzki i angielski piłkarz pije. Pije mniej, inaczej i na pewno nie w stylu Wojtka Kowalczyka i jego kolegów z Brudna, ale jednak spożywa.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

