Już nawet głos z rozsądku w domu kibica polskiego, czyli LigaPlusExtra, zdaje się w swoich komentarzach łagodnieć wobec powszechnego przekonania, że piłkarstwo to taki niewdzięczny zawód, który po robocie wymaga bezwzględnego odreagowania, koniecznie przy trunku w wersji "na huśtawce" lub o działaniu podobnym.
A ja twierdzę, że jednak nie powinni pić alkoholu. W ogóle. Zip, zero, nada. Pomińmy już ten niewygodny wątek footballu, który we współczesności zastąpił wojny, bez których ponoć nie potrafimy się obejść. Ale skoro, jak to ładnie ujął niegdyś Michał L., przeciętny nasz kopacz mniej zdolny od zachodniego, to czymś muszą nasi nadrabiać tę antropologiczną przepaść, przy założeniu, że niemiecki, szwedzki i angielski piłkarz pije. Pije mniej, inaczej i na pewno nie w stylu Wojtka Kowalczyka i jego kolegów z Brudna, ale jednak spożywa.

