wtorek, 26 lutego 2013

what the fuck was that?

Jedno 4:0 wiosny nie czyni. Postanowiłem jednak poczekać jeszcze z kredytem zaufania dla jakość gry Kolejorza. Nie idźmy na łatwiznę. Doświadczenie w oglądaniu kopanej podpowiada, że jakość strzelanych goli świadczy o formie i klasie drużyny, a fuksy maskują miernotę. Nie podobały mi się bramki strzelone Ruchowi, przepraszam. Oczywiście cieszę, że ze zwycięstwa, trzech punktów, a chyba najbardziej z tego, że nie położyli się jak to zwykli od lat czynić na Cichej. Z resztą,  po tym co napisałem w poprzednim wpisie, w razie porażki czas byłby chyba zamykać bloga. Przypadek Kuźniara z TVN-u uczy ostrożności z podobnymi deklaracjami i każe składać je raczej z dołu, co właśnie uczyniłem.

piątek, 22 lutego 2013

Poznańska Przeciętność

Na Lecha w meczu z chorzowskim ligowym karłem można stawiać w ciemno. I nie dlatego, że Poznaniacy dobrze w tym sezonie grają na wyjazdach, bo grają na nich szczęśliwie. I też nie z powodu jakiejś niesamowitej passy, jaką mają na boisku (no bo przecież nie stadionie) na Cichej w Chorzowie, bo tam przez ostatnie dwie dekady idzie im wyjątkowo źle. Jednak zawsze pojawiające się w Lechu nowe siły stanowiły o sile ognia, dawały powiew świeżości, nieprzewidywalności i tą siłę uderzenia, dla której poznańscy fani od lat zapełniają trybuny na Bułgarskiej.

Wiadomo, że jak kupisz dwa nowe ciuchy,